Filmy krótkometrażowe zaprezentowane podczas II pokazu, to w większości efekty zabawy, manipulacji obrazami, prób ożywiania postaci i przedmiotów tak, by nawet prosty ruch zaskoczył widza. Realizacje, które wydają się właśnie taką zabawą animacją, to na przykład „Jazz albo Janko Muzykant najnowszy” Leszka Gładysza (poruszające się w rytm jazzu geometryczne formy, zabazgrane płaszczyzny i różowe świnki w czapkach krasnoludków), „Ostateczna rozgrywka” Phila Mulloya (stylizacja na prostą grę, w której celem jest przejście plansz będących pełnymi niebezpieczeństw labiryntami), „Artystyczni chuligani” Ivana Maximova i Anny Romanovej (złośliwe igranie obrazami Alexandra Voitsekhovskiego) czy „Dziewczynka” Stevena Subotnicka (animacja przypominająca wprawione w ruch proste rysunki wykonane w programie Paint).
Pojawiły się również dwa filmy poruszające kwestie społeczne. „Odcienie” Vinnie Ann Bose oraz „Ulica bambusowej świątyni” Baoying Bilgeri obrazują prosty mechanizm wykluczenia, klasyfikowania i hierarchizowania ludzi ze względu na jedną określoną cechę – w przypadku pierwszego z filmów jest to odcień skóry (w społeczeństwie hinduskim, lecz nie tylko), a w drugiej animacji mowa o wykonywanej pracy (co z kolei wiąże się z wykształceniem, miejscem zamieszkania, stylem życia, itd.).
Wśród przedstawionych filmów najbardziej wyróżniło się dzieło „Kinki” Izumi Yoshidy. Młoda artystka wykorzystuje w swoich filmach różnego rodzaju proste przedmioty, materiały, kształty i barwy, które wprawia w ruch łącząc, modyfikując, niszcząc, a przede wszystkim oświetlając. Tworzy abstrakcyjne obrazy, których przyjemność nie polega wyłącznie na oglądaniu, lecz również odczytywaniu ich treści, spajaniu w konkretną historię. „Kinki” to próba zapisu obrazów zbrodni. Ujęcia są tak skonstruowane, iż widz ma wrażenie, że przygląda się zdarzeniom jakby z ukrycia. Choć może właściwie odtwarza fragmenty wspomnień, które wyryły się w pamięci? Jest przypadkowym świadkiem, ofiarą, a może mordercą? Nie wiadomo czy to, co wyświetla się przed oczami dzieję się tu i teraz, czy jest wytworem chorego umysłu. Intrygująca muzyka i dźwięk, wyczucie tekstury i śmiała praca kamery dały niezwykły efekt.