Wybór animowanej formy filmu czasami wynika nie z pobudek artystycznych, a z konieczności. W przypadku niemiecko-austriackiej koprodukcji “Teheran Tabu” reżyser Ali Soozandeh – od wielu lat mieszkający w Niemczech – początkowo rozważał nakręcenie filmu aktorskiego. W tym celu musiałby jednak zaaranżować przestrzenie tytułowego miasta na planie w innym kraju, co kłóciło się z silnym powiązaniem narracyjnej tkanki filmu z rytmem i klimatem teherańskiego podziemia. Dlatego Soozandeh zdecydował się na animację metodą rotoskopii, która umożliwiła stworzenie wiarygodnego krajobrazu miejskiego, jednocześnie nie pozbawiając filmu naturalnej ekspresji aktorów. Animowana forma pełni tu też poniekąd funkcję asekuracji: pozwala reżyserowi uniknąć popadania w skandaliczność i skupić się na psychologicznym uwarunkowaniu trudnej sytuacji postaci.

Tytułowe tabu dotyczy przede wszystkim sfery seksualnej, a jego najbardziej widocznym przejawem jest nakaz noszenia przez kobiety hidżabu. Już w pierwszych minutach filmu głos w radiu informuje nas, że Bóg Wszechmogący tak stworzył nos kobiety, by pasował do czadoru. Chcąc opowiedzieć o tematach w Iranie zakazanych, Soozandeh skupia się na postaciach kobiecych, które z różnych powodów i na różne sposoby naruszają przyjęte normy i obyczaje.

Pari jest prostytutką, która wychowuje kilkuletniego syna i bezskutecznie usiłuje doprowadzić do rozwodu z siedzącym w więzieniu mężem-narkomanem. W zamian za świadczenie usług seksualnych dostaje od wpływowego sędziego mieszkanie w bloku, gdzie zawiera znajomość z mieszkającą po sąsiedzku rodziną, nie zdradzając swojego prawdziwego zajęcia. Nawiązuje się przyjaźń między Pari a Sarą, która po dwóch poronieniach po raz trzeci jest w ciąży. Zawiązanie drugiego z głównych wątków fabularnych następuje w toalecie klubu muzycznego: akordeonista Babak rozdziewicza młodą dziewczynę, która niedługo ma wyjść za mąż. Starania o zabieg rekonstruujący błonę dziewiczą zaprowadzą ich w niebezpieczne zakamarki teherańskiego półświatka.

Powyższy przegląd treści filmu nie zawiera nawet połowy dotkniętych w nim tematów tabu, z których niektóre, jak aborcja czy narkotyki, są przedmiotem kontrowersji również w krajach o mniej surowym prawie niż Iran. Czasami można odnieść wrażenie, że Soozandeh chciał zmieścić w historiach swoich bohaterów jak najwięcej delikatnych kwestii, poruszyć w jednym filmie wszystkie tematy, których unika irańska opinia publiczna. Ten maksymalizm wcale jednak nie wychodzi reżyserowi na złe, gdyż – dzięki sprawnej narracji i łagodzącej skandalizujący potencjał niektórych obrazów animacji – powstałe w efekcie dzieło jest bardzo sugestywne i treściwe zarazem. Niewątpliwymi zaletami obrazu są też liczne detale (choćby widoczny na jednym budynku baner z amerykańską flagą, w której gwiazdy są zastąpione przez czaszki, a czerwone pasy to ślady po bombach), jak i intensywna ścieżka dźwiękowa. Zaskakuje też obfita obecność czarnego humoru (szczególnie pamiętna jest scena porównywania reakcji na różne rodzaje używek).

Przy tym wszystkim pozostaje jeszcze kwestia, na ile film Soozandeha portretuje faktyczny stan teherańskiej świadomości. W sieci można znaleźć opinie, także takie pochodzące od Irańczyków, że reżyser oddał rzeczywistość kraju sprzed kilkunastu lat, kiedy go opuszczał i że dziś sytuacja nie wygląda już tak źle. Trudno z takimi stwierdzeniami polemizować, myślę jednak, że nawet jeśli “Teheran Tabu” w pewnych kwestiach jest już nieaktualny, to nadal czerpie on swoją siłę ze świetnie zarysowanych postaci. Nawet jeśli niektóre aspekty zmagań bohaterek bardziej by przystawały do opowieści osadzonej nieco wcześniej, to pozostają one świadectwem życia, które miliony jednostek ludzkich były zmuszone wieść i ram, w które były wciśnięte. A europejska produkcja sama najlepiej świadczy o tym, że w Iranie na pewne tematy nadal otwarcie mówić nie wolno.

Wszelkie opisane powyżej wątpliwości nie umniejszają jednak – przynajmniej z perspektywy europejskiego widza – tego, że “Teheran Tabu” to dzieło prawdziwie przejmujące i uniwersalne, bo przecież tematy tabu istnieją i w naszej kulturze (choć raczej w formie społecznego milczenia niż radykalnych praw). Jedna z bohaterek mówi w pewnym momencie filmu, patrząc na panoramę Teheranu, że z góry wszystko wygląda na otwarte i wolne. Animacja Soozandeha pozwala zanurzyć się w głębokie odmęty miasta, gdzie drzwi są pozamykane, a ludzkie ciała i umysły – zniewolone, gdzie “porządek to tylko powszechnie akceptowany chaos”.