7 lipca miały miejsce dwa pierwsze pokazy III przeglądu krótkich metraży biorących udział w konkursie. W jego ramach prezentowanych jest 8 godnych uwagi filmów.

Jednym z nich jest pokazywany na Berlinale film „Untravel” w reżyserii Serbki Any Nedeljković i Słoweńca Nikoli Majdaka Jr. Zrealizowany techniką stop-motion, z użyciem plastelinowych kukiełek, opowiada o mieszkającej w zamkniętej przestrzeni dziewczynie, która śni o idealnym świecie zwanym zagranicą. Jakkolwiek historia wyrasta z traum związanych z izolacją Serbii, dużym osiągnięciem autorów jest nadanie filmowi wymowy uniwersalnej. Ponadto „Untravel” zaskakuje błyskotliwą, przewrotną, ale i bardzo gorzką puentą.

Najdłuższą pozycją w zestawie jest „Edge of Alchemy” – arcyciekawy projekt łączący surrealistyczną animację z fragmentami filmów z lat 20. Autorka filmu, Stacey Steers, umieściła sceny z udziałem gwiazd kina niemego – Mary Pickford i Janet Gaynor – w nowych kontekstach i przestrzeniach, stworzonych ręcznie z fragmentów XIX-wiecznych rycin. Na ekranie pełno jest much, liści i innych elementów, w których otoczeniu aktorki ponownie odgrywają swoje role, a intensywne kolory współistnieją z klasyczną czernią i bielą. Efekt tych połączeń jest wizualnie odważny i nieprzewidywalny.

Perełką przeglądu jest „Nothing Happens” (reż. Michelle & Uri Kranot), w którym pozornie – zgodnie z tytułem – nic się nie dzieje. W zimowym krajobrazie zbiera się powoli tłum ludzi. Równocześnie kruki siadają na krzakach. Powolne tempo buduje oczekiwanie, spotęgowane specyficznym sposobem ogrania przestrzeni. Co dzieje się potem? Czy coś się potem dzieje? Nawet po obejrzeniu filmu pytania te pozostają otwarte. Dla mnie to najmocniejszy punkt III przeglądu, nawet jeśli pomysł sprawdziłby się równie dobrze w filmie aktorskim.

Takiego zarzutu nie sposób sformułować wobec zamykającego zestaw „Wieczoru” – niemiecko-polskiej koprodukcji w reżyserii Izabeli Plucińskiej. To chyba najoryginalniej wykorzystujący możliwości animacji film z przeglądu. Kłótnia dwóch postaci odbywa się tu na płaskiej przestrzeni z jaskrawoczerwonym tłem, jednej, choć ogrywa kilka różnych lokacji. Plastelinowa estetyka pozwala zróżnicować przejścia między kolejnymi obrazami, które są tu nadzwyczaj pomysłowe i zaskakujące. Tym bardziej szkoda, że to tylko 2,5 minuty, bo po zakończeniu pozostaje spory niedosyt.

Drugą polską produkcją w zestawie jest utrzymany w nieco komiksowej estetyce “Colaholic” Marcina Podolca. Twórca opowiada o uzależnieniu od coli w konwencji komedii romantycznej. Butelki napoju zostają tu upersonifikowane, a nałóg przypomina odtrącone uczucie. Największą siłą filmu pozostają jednak dbałość o detale – od żartobliwej tabliczki na drzwiach bohatera po malarski cytat z Edwarda Hoppera – oraz wyśmienity humor.

Te same zalety posiada “Manivald” Chintisa Lundgrena. Tytułowy bohater jest mieszkającym z matką lisem, który właśnie kończy 33 lata. Gdy w domu zepsuje się pralka, dotychczasowe życie Manivalda stanie na głowie. Przywiązanie do detalu objawia się tu m.in. w doborze tytułów czytanych przez postaci książek; uwagę zwraca też pomysłowy eufemizm zastępujący stosunek seksualny. O humorze zaś niech świadczy fakt, iż był to pierwszy film z tego przeglądu nagrodzony oklaskami.

Na koniec zostawiłem sobie te dwa filmy, które najmniej rozumiem: “Folly” Thomasa Corriveau oraz “The Spirits of Cairn” Shinobu Soejimy. Pierwszy, technicznie inspirujący się “Okropnościami wojny” Goi, wydaje się być reinterpretacją opowieści o Kainie i Ablu. Drugi, zrealizowany poklatkowo, śledzi zamkniętego w tajemniczym pomieszczeniu chłopca, który wykopuje z piasku kurze głowy i wkłada je do nisz w ścianie. Oba filmy, jakkolwiek niejasne, intrygują zarówno treścią, jak i starannym wykonaniem.

Podsumowując: III przegląd konkursowy filmów krótkometrażowych to zestaw ośmiu różnorodnych i niebanalnych pozycji, które z pewnością warto obejrzeć. Następna i ostatnia szansa 10 lipca o 10:30 w Kinie Muza na Masztalarskiej 8.