Nina Paley to niezwykle barwna, kontrowersyjna osobistość. Radykalna feministka, ateistka o żydowskich korzeniach, która judaizm uznaje za brutalną formę indoktrynacji. Dystans do rodzimej religii reżyserka bardzo mocno zaznaczyła w „Seder-Masochism” – swojej najnowszej pełnometrażowej animacji, którą można obejrzeć w ramach jedenastej edycji festiwalu Animator.

Fabuła filmu luźno opiera się na wydarzeniach opisanych w Księdze Wyjścia. Zostają one jednak uzupełnione narracją prowadzoną przez samego Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy oraz dyskusjami ojca reżyserki wystylizowanego na Boga z samą autorką filmu, która przybiera tutaj postać kozicy. Całość przeplatana jest wstawkami muzycznymi, w których bohaterowie Starego Testamentu za pośrednictwem piosenek komentują aktualne ekranowe wydarzenia. Dzieje się.

W „Seder-Masochism” Nina Paley depcze wszelkie świętości. Pod tym względem jej najnowsza animacja przypomina nieco twórczość słynnej, brytyjskiej formacji Monty Python. Szóstka komików również nie bała się traktować religii z przymrużeniem oka, co zaowocowało m.in. kapitalnym „Żywotem Briana”. Daleko jednak większości gagów z „Seder-Masochism” do błyskotliwości legendarnych skeczy Pythonów. Niestety, część żartów pochodzących z animacji Paley jest zwyczajnie niesmaczna, jak np. masowe obcinanie napletków. Na całe szczęście zostają one zrekompensowane momentami, w których „Seder-Masochism” ociera się o geniusz. Mam tutaj na myśli szczególnie fantastyczną sekwencję końcową, swoją drogą całkowicie oderwaną od głównej linii fabularnej, w której reżyserka prezentuje widzom losy Izraela na przestrzeni wieków. Przy akompaniamencie świetnej piosenki „This Land Is Mine” władza nad Ziemią Obiecaną przechodzi z rąk do rąk. Docieramy aż do czasów współczesnych i konfliktu izraelsko-palestyńskiego, który trwa po dziś dzień. Jedynym zwycięzcą tego nieskończonego pojedynku okazuje się być upersonifikowana Śmierć.

Polecić „Seder-Masochism” mogę jedynie osobom, które nie boją się kontrowersyjnego humoru i mają duży dystans do tematów związanych z religią chrześcijańską i judaistyczną. Jeżeli uważacie, że spełniacie oba te kryteria, to powinniście na animacji Niny Paley dobrze się bawić. Jeżeli nie, najprawdopodobniej wyjdziecie z seansu zniesmaczeni.