Na tegorocznym Sundance Film Festiwal, ten „zaskakująco oryginalny i wizualnie zachwycający film o ludzkiej słabości” (uzasadnienie: For its startlingly original and visually delightful film about human frailty) zdobył specjalną nagrodę jury za montaż w kategorii filmów dokumentalnych. Mowa o „Niezłych jajach!” [Nuts!] w reżyserii Penny Lane.
Dziwny ten film… Przecież to absurd! Nie, to jest niemożliwe…
Tak wyglądało pierwsze kilkanaście minut pokazu, dopóki nie dotarło do mnie, że to po prostu zmyślony dokument, mock-document (jak „Zelig” Woody’ego Allena), że o to właśnie chodzi, by wyłapywać smaczki dowodzące nieprawdziwości historii.
„Niezłe jaja!” to zwariowana opowieść o ekscentryku Johnie Romulusie Brinkleyu, który w 1917 roku wpadł na pomysł, żeby leczyć impotencję u mężczyzn, przeszczepiając im kozie jądra. Dokument obfituje w kronikarskie nagrania i zdjęcia z pracy oraz życia prywatnego doktora, przeplatane wypowiedziami współczesnych znawców z różnych dziedzin oraz animowanymi rysunkami obrazującymi szczególne wydarzenia z tamtych lat (przy czym ta tradycyjna animacja rysunkowa stanowi niewielką część, dodatek ubarwiający materiały dokumentalne). Brinkley przedstawiony jest jako legendarny amerykański self-made man, zawdzięczający swój sukces wyłącznie własnej ciężkiej pracy. Jednak czy aby na pewno tak właśnie było? Czy zasłużył na wielomilionowy sukces uczciwą pracą? W filmie cała prawda wyjdzie na jaw.
Jakież było moje zdziwienie, gdy po powrocie z seansu wygooglowałam Johna R. Brinkleya i okazało się, że historia była… prawdziwa.